Zdecydowanie psuła wizerunek tego dość przystojnego porucznika. Może jak na jej gust zbyt wysokiego, bo ona nie lubiła zadzierać głowy do góry, aby obdarzyć mężczyznę pocałunkiem. Podeszła drobnym kroczkiem do drzwi gabinetu swego szefa, stukając po starannie wyfroterowanym parkiecie obcasikami brązowych czółenek i otworzyła je szeroko przed Sornem. Szybkim ruchem ręki przeczesał gęste, ciemne włosy, lekko skręcone na końcach. Już powinny widzieć się z fryzjerem, ale akurat na to Sorn nie miał czasu w tych ostatnich, tak gorących, choć przeraźliwie mroźnych dniach.

Akcja najnowszej powieści Jolanty Marii Kalety, zatytułowanej „Złoto Wrocławia” początkowo rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych – styczeń 1945 rok, czasy Festung Breslau i rok 1980 we Wrocławiu. Stopniowo, wspomnienia bohaterów przenoszą Czytelnika w czasy rządów Gomułki i Gierka, aby na stałe umiejscowić się w dramatycznych miesiącach narodzin Solidarności i tragicznej nocy stanu wojennego. Choć motorem rozgrywających się wydarzeń jest wywiezienie i ukrycie w zagadkowym miejscu złota z Banku Breslau, a następnie jego uporczywe poszukiwanie, to przy okazji Czytelnik może poznać tragizm przełomowych dla miasta i nie tylko wydarzeń.



Niewątpliwie głównym bohaterem powieści jest major kontrwywiadu służby bezpieczeństwa, Tadeusz Niezgoda, którego sensem życia stało się odszukanie owego złota. Dążąc do celu na swojej drodze, niczym buldożer, niszczy życie młodego aktora Oskara Sarny, który nawet o tym nie wiedząc, jest w zagadkowy sposób powiązany z wydarzeniami z Festung Breslau. Przyparty przez majora do muru, będzie musiał podjąć dramatyczne w skutkach decyzje. Zdesperowany rozwiązuje w końcu dręczącą go tajemnicę, a nie jest nią miejsce ukrycia skrzyń ze złotem. Pragnienie ich odnalezienia zatacza coraz szersze kręgi i zdaje się nie mieć końca.

Książka swoją premierę miała podczas 22 Wrocławskich Targów Dobrej książki. Dodać należy także że wszystkie książki Jolanty Marii Kalety objęte są patronatem medialnym portalu www.TuWrocław.com