Bohaterem „Królowej kokonu” jest współczesny człowiek. Człowiek, któremu brakuje wiary, nadziei i miłości. Wiadomo, że ci, którzy noszą w sobie te cnoty, mają w życiu lepiej. Nie znaczy to, że omijają ich niepowodzenia i przeciwności losu. Za to, gdy spotkają ich takie doświadczenia, łatwiej sobie radzą z ich pokonaniem. W noweli „Królowa kokonu” przykładami takich ludzi są Zofia i jej mąż alkoholik. W oczach Zofii czasami tli się wiara, czasami nadzieja. Zawsze strach. Zofia ma w sobie miłość do męża, ale jest to miłość chora, miłość zdeformowana, toksyczna, bardziej przypominająca relację kat-ofiara niż prawdziwe uczucie. Takim na pewno darzy swoje córki. Ale żadna z trzech cnót nie będzie wystarczająco silna, gdy będzie osamotniona, bez pozostałych. Ludzie bez tych cnót są słabi, często nie mają celu, do którego mogliby dążyć, są podatni na złe wpływy, które w końcu zaczynają nad nimi dominować…



„Gdy zaczęło się ściemniać, Zośka znowu pocałowała mnie i moją siostrę, jak zawsze przed pójściem spać, zmówiła modlitwę i zasnęła.

Była ideałem. Jej jedyną wadą był brak odwagi i wiary, mimo ciągłych modlitw.”

Liczę na to, że po przeczytaniu „Królowej kokonu” rozpalą się w was mocniejszym blaskiem wiara, nadzieja i miłość.