Mieszkanie w wielkim mieście charakteryzuje głównie anonimowość. Nie znamy nawet najbliższych sąsiadów. Mijamy ich na klatce schodowej bloku i nie mamy pojęcia, z jakimi problemami się borykają. Nie udzielimy im pomocy, bo nie wiemy, że jej potrzebują.

Czasem jednak dramatyczne wydarzenia sprawiają, że ktoś taki jak Magda, poznaje kogoś takiego jak Adam, mieszkającego vis-à-vis. Co więcej, w chwili poznania „zaiskrzy” i ten ktoś okazuje się tym, z kim chce się spędzać czas, rozmawiać, patrzeć w oczy. No a to już prosta droga do zatonięcia w „błękicie jej oczu”. Świat obok znika, problemy przestają się liczyć. Ten, kto to przeżywał – wie.



I zamiast opisać szczęśliwe życie dwojga dojrzałych, zakochanych w sobie mieszkańców Warszawy, autor książki „Vis-à-vis twojego okna”, wplątuje swoich bohaterów w kolejne dramatyczne wydarzenia. No cóż,  ktoś kiedyś powiedział, że opowiadanie o szczęśliwej rodzinie jest nudne.

To nie jest. Książkę czyta się gładko. Linearnie ułożona fabuła, co chwilę przynosi zwroty akcji, utrzymując czytelnika w napięciu: co będzie dalej. Kiedy wydaje się, że zło ostatecznie zatriumfuje, kolejny zwrot sprawia, że nadchodzi happy end. A czasem łza wzruszenia też się w oku zakręci. Polecam książkę Dariusza Grabowskiego „Vis a vis Twojego okna”.