W pewnej dalekiej krainie mieszka sympatyczna rodzina Tumisiów. Mama o imieniu Róża robi pyszne konfitury ze świetlistych malin, tata Leon jest wynalazcą i racjonalizatorem, a ich syn Tymek korzysta z uroków bycia dzieckiem i oczywiście pomaga rodzicom w codziennych sprawach. Niestety, w zamieszkiwanej przez nich krainie coś się zmieniło.

zabrakło świetlistych malin, z których miałam zrobić waszą ulubioną marmoladę.

Od kilku dni w Dolinie Tumisiów, co niezwykle dziwne, woda w rzece płynęła bardzo wąskim strumieniem. Niestety ucierpiał na tym także ogród, który potrzebował jej znacznie więcej.

– A to szkoda – odpowiedział tatuś. – Może powinniśmy razem z Tymkiem wybrać się na Szare Wzgórze i nazbierać ich nieco więcej?

– Sprawdzimy też, co się stało z górskim jeziorem – powiedział Tymek przekonany o słuszności sprawy.



Tata z synkiem wyruszają w drogę. W podróży poznają kreta Fiodora oraz Profesora, z którymi los zwiąże ich na dłużej. Zagadkę wysychającej rzeki szybko uda się rozwiązać w Bobrzej Dolinie, natomiast podczas wyprawy po krzewy świetlistych malin, plan podróży Tumisiów diametralnie się zmieni. Misie przez przypadek trafią do Królestwa Fitocenów, którego władca poprosi ich o pewną przysługę. Leon i Tymek zgadzają się ją oddać królowi i w towarzystwie czarodzieja Deryna ruszają do jaskini zamieszkiwanej przez smoka i trolle. Wcześniej będą musieli odwiedzić pewną czarownicę…

„Tumisie” Dawida Głodka są pełną ciepła, rodzinną bajką, opowiadającą o rodzinnej miłości, ale i o miłości do świata. Niesie też przesłanie, że nie warto wierzyć złym pozorom, gdyż w za nimi zawsze można znaleźć dobro. Wystarczy tylko spróbować zrozumieć innych…

Wartościowa pozycja. Polecam całym rodzinom.