Na półki księgarskie trafia Dramat narodowy zatytułowany „Poprawiny”, napisany przez Franciszka Michnę. Jest to pisana wierszem na 250 stronach historia wad współczesnej Polski, chociaż dostaje się też przywódcom Polski międzywojennej. „Poprawiny” są dialogiem z „Weselem” Wyspiańskiego, chociaż może lepiej byłoby powiedzieć – kontynuacją myśli wieszcza. Bo z „Poprawin” wynika, że wciąż nie potrafimy, jako naród, wykorzystać szans na naprawę Rzeczypospolitej i wciąż zostajemy ze sznurem w rękach (współcześnie nazywanym „smyczą”). A zamiast czapki z pawimi piórami nasze głowy okrywają bejsbolówki, oczywiście z daszkiem odwróconym do tyłu.



Przestrzenią akcji tego dramatu jest teatr (symbol Polski) z podzielonym przez polityczne przekonania i spory zespołem aktorskim. Instytucją kierują różni dyrektorzy, w zależności od tego, jaka opcja polityczna wygrywa wybory. W przygotowywanych spektaklach obnażają pustkę intelektualną i moralną współczesnego społeczeństwa, obłudę polityków wszystkich ugrupowań i hipokryzję oraz chciwość Kościoła.

Franciszek Michna, niczym kolejny wieszcz głosi konieczność naprawy Polski i powrotu do ideałów, choćby tych z czasów solidarnościowej rewolucji. Ideałów, które po 1089 roku zostały zaprzepaszczone.

Poprawiny” napisane są chwilami dosadnym językiem, często z sarkastycznym humorem i na pewno z troską o Polskę. Warto przeczytać.