Wkraczająca w dorosłość Dorota od zawsze miała problemy z utrzymywaniem bliskich relacji z mężczyznami, najczęściej wybierała tych niedostępnych, ze zwichrowaną psychiką, wielokrotnie była „na granicy” – raz się do kogoś zbliżała i zabiegała o jego uwagę, innym razem, (gdy druga osoba wykazywała zainteresowanie) tę osobę od siebie odpychała.

Dopiero analiza uczuć i sposobu postępowania bohaterki pod kątem zaburzeń osobowości typu bordeline pozwoliły jej odkrywać bolesną prawdę o sobie samej. Wyniszczona przez chorobę i rozczarowana nieskutecznym leczeniem dziewczyna, szukała sposobu na uwolnienie się od własnego ciała, decydowała się na nadużywanie środków odurzających i nasennych, dopuszczała się prób samobójczych. Autorka książki Trzeba długo iść aby dojść do siebie doskonale opisała jak trudne bywają relacje z osobą cierpiącą na zburzenia osobowości borderline. Warto sięgnąć po książkę, by zrozumieć jak funkcjonuje osoba z BPD czy to w kontaktach z innymi ale również jak radzi sobie z samą sobą. Poniżej fragment z książki.

Osoby z BPD mają ambiwalentny stosunek do ludzi – lubią innych, pragną bliskości, czują, że potrzebują drugiej osoby do przeżycia, jednocześnie boją się bliskości i są nastawieni wrogo do innych. Mają problem z utrzymywaniem bliskich relacji, które są u nich intensywne, burzliwe, pełne niestosownego zachowania, prowokacji, testowania limitu cierpliwości drugiej strony, charakteryzujące się przechodzeniem pomiędzy ekstremami (lgnięcia do drugiej osoby i jej odpychania) i krótkie – sabotowane przez nich samych.

Potrafią zrywać długoletnie związki w jednej chwili z błahego powodu. Są wymagający – wobec siebie i innych. Nikt nie spełnia w pełni ich oczekiwań. Odrzucają kolejnych znajomych i przyjaciół, rozczarowując i nudząc się nimi. Mają spore pokłady wiary w ludzi – wierzą, że nowo poznana osoba jest dobra, każdy ma u nich na dzień-dobry spory kredyt zaufania. Nieświadomie nie dostrzegają wad obcej osoby, która wpada w pułapkę ich idealizacji; szybko się angażują emocjonalnie. Gdy osoba zbliży się do nich dostrzegają, że nie jest idealna, wyszukują jej słabości, wady, po czym odwracają się od niej równie szybko jak się zaangażowali emocjonalnie z początku. Taki cykl ucieczek i skreślania ludzi z ich życia powtarza się bezustannie. Żadna relacja z nimi nie jest bezpieczna – wystarczy drobny błąd drugiej strony, a przestawiają się z jej idealizacji na dewaluację i skreślają ze swojego życia.

Książka w ofercie sprzedaży – https://tylkorelaks.pl/667-trzeba-dlugo-isc-zeby-dojsc-do-siebie-9788379007.html

Z wewnętrznym bólem radzą sobie wyładowując złość na 2 sposoby: zachowaniami acting-in i/lub acting-out. Acting-in to zachowania, przeważające u osób z zaniżonym poczuciem własnej wartości i polegają na kierowaniu agresji do siebie – ma miejsce, gdy samouszkadzają się, nadużywają środków odurzających, objadają się, wyrażają uczucia nienawiści do siebie, sabotują często uciekają od danej osoby, dopatrując się w niej kogoś słabego, wręcz złego; większości z nich nie dano miłości w dzieciństwie, więc jeśli spotyka ich miłość od obcej osoby to dana osoba wydaje się im dziwna. Ich znajomości „balansują”, raz się do kogoś zbliżają, innym razem, (gdy druga osoba zacznie się nimi interesować) tę osobę od siebie odpychają. Szukają bezskutecznie idealnej osoby, która będzie ich wybawieniem, zrozumie ich do końca, pokocha bezgranicznie i bezwarunkowo, nada sens ich egzystencji, wypełni pustkę w ich życiu, wybawi od huśtawek nastroju oraz bólu psychicznego i nigdy ich nie opuści. Tymczasowe zaangażowanie, wycofanie się i poszukiwanie perfekcyjnej, kochającej ich bez-względu-na-wszystko, niewykorzystującej ich, drugiej połówki jest stałym, błędnym emocjonalnym kołem, w jakie wpadają; ta sinusoida wykańcza ich samych oraz tych, którzy próbują się do nich zbliżyć. Mają problemy z kontrolą emocji, nierzadko emocje biorą w nich górę nad zdrowym rozsądkiem.



Nieświadomie korzystają z zasady „najlepszą obroną jest atak”, na krytykę odpowiadają ostrzejszą krytyką, na groźbę opuszczenia, to oni opuszczają. Nie dają się zranić, to oni ranią. Nie mają, jednak złych intencji, ich zachowania wynikają ze strachu, frustracji i zdesperowania. Brakuje im „pancerza ochronnego” przed atakiem innych, czują ból przy najmniejszym dotknięciu, stosunkowo często odbierają zwykłe pytania i spojrzenia innych, jako nieprzychylne sobie, jako atak na siebie, dlatego desperacko atakują, aby odeprzeć potencjalne (i urojone) ataki na nich. Bardzo łatwo ich urazić i rozdrażnić; w skrajnych wypadkach wystarczy jedno niefortunnie ułożone zdanie, a osoba z BPD może z miejsca skreślić daną osobę ze swojego życia i szczerze znienawidzić.

Książki poruszające tematykę Borderline http://www.psychoskok.pl/tag-produktu/borderline/

Trudność w utrzymaniu bliskiej, długiej i stabilnej relacji z osobą mającą BPD jest dla niektórych pociągająca, brzmi jak wyzwanie, a sama osoba z BPD wydaje się im być (z powodu swojej niedostępności) atrakcyjna, wartościowa. Osoby, próbujące się zbliżyć do kogoś z BPD są często pewne siebie, szczególnie po poznaniu osoby z BPD od jej „spokojnej” strony, nabierając złudnego przeświadczenia „nic mi od Ciebie nie grozi, w ogóle Ty przecież jesteś normalny”? Nie widząc danej osoby w furii, nie zdając sobie sprawy jak bardzo osoby z BPD są zmienne; zwykle, wcześniej czy później, takie osoby mocno obrywają (szczególnie od osób z BPD z przeważającymi zachowaniami typu acting-out), ku swojemu zdumieniu, mając okazję poznać osobę z BPD, jako kogoś całkiem innego; czasami któryś z ataków werbalnych osoby z BPD na nich jest tak mocny, że bywa początkiem depresji osoby, która próbowała się zbliżyć i pomóc.

Atak osoby z BPD jest praktycznie zawsze czymś sprowokowany, ale jego siła jest często znacznie większa niż wymaga tego sytuacja. Trwanie na siłę przy osobie z BPD, (gdy ona tego nie chce) to też nie najlepszy pomysł i proszenie się o kłopoty. Osoby z BPD, które zdają sobie sprawę, że mają BPD częściej „zaciskają zęby” i starają się kontrolować swoją złość. Ale należy mieć świadomość, że któregoś dnia i taka osoba może wpaść w szał agresji i przestać się racjonalnie kontrolować. Osoby z BPD nie są, jednak groźne dla społeczeństwa od strony fizycznej: ich ataki, (jeśli mają już miejsce) są tylko w postaci werbalnej są, jednak celne i bolesne. Osoby z BPD z przeważającymi zachowaniami typu acting-in częściej zadają ból sobie, nawet w sposób fizyczny, np. tnąc się żyletką, aby dać upust emocjom. Osoby z BPD mają tendencje do postrzegania w czarno-białych barwach, do polaryzowania percepcji i myśli do skrajnych stanów: dobry-zły.

Popadają w skrajności: idealizują to, co im się podoba i dewaluują to, co im się nie podoba. Jednak to, co jest dobre wg nich jednego dnia, może być złe następnego, mają problem ze stałością. Im wydaje się, że to inni się zmieniają, nie zauważają, jednak, iż to ich spojrzenie się zmienia. Często zmieniają opinie o innych ludziach, swoje cele, marzenia. Postrzeganie z tendencją do skrajności powoduje, że również ich spojrzenie na nich samych, poczucie tożsamości, rozsypuje się na strzępy. Ich poglądy i myśli wpadają w coraz większą huśtawkę. Przestają ufać innym, (bo oni ich rozczarowują). Przestają ufać sobie. Przestają rozumieć innych, przestają być rozumiani. Przestają rozumieć nawet siebie. Gubią się tak mocno, iż kwestionują nawet istnienie swoje i świata.

Zainteresowanych książką odsyłamy do strony http://www.psychoskok.pl/produkt/trzeba-dlugo-isc-zeby-dojsc/