Hiobowe wieści” to opowiadanie utrzymane w konwencji czarnego kryminału. Mamy tu charakterystycznego dla tego gatunku głównego bohatera – detektywa George’a Rodsona. Ten ceniony fachowiec od rozwiązywania skomplikowanych zagadek kryminalnych ma zrujnowane życie osobiste, jest przy tym źle nastawiony do policji oraz świata zewnętrznego. Jego relacje z innymi są podszyte ironią, cynizmem i nieskrywanym poczuciem wyższości. Sam cierpi na hipochondrię i lekomanię (choć autor traktuje to z dużą dozą humoru).

Charakterystyczne dla gatunku jest także otoczenie, w którym umiejscowiona jest akcja opowiadania. Jest to niewielkie miasto w stanie Luizjana, oddzielone od świata jeziorami, bagnami i lasami. Miasto i okolica są zaniedbane, szare, często oplata je zimna mgła, a powietrze nasycone jest wilgocią i zapachem bagien.



Do takiego miejsca zostaje wysłany z Huston detektyw George Rodson. Ma wesprzeć tamtejszą policję w ustaleniu i schwytaniu mordercy, który zabił mieszkańca miasta, Michaela Higgsa. Szybko się okazuje, że szeryf i jego ludzie nie są zainteresowani szybkim rozwiązaniem sprawy, a Rodson jest dla nich postacią niewygodną, dlatego detektyw postanawia sam odnaleźć mordercę. Niespodziewanie wesprze go jeden z miejscowych funkcjonariuszy. Ta pomoc będzie bardzo potrzebna, gdyż morderca zaatakuje po raz drugi i trzeci, a w trakcie śledztwa okaże się, że za śmiercią wszystkich osób kryje się religijna sekta, której celem stanie się także Rodson…

Polecam kryminałolubomJ